5 powodów, dla których warto oszczędzać pieniądze

Napisał Piotr Łabno Jak oszczędzać pieniądze, Racjonalizacja wydatków, Niezależność finansowa 0 Komentarzy

Chyba każdy z nas zadał sobie w pewnym momencie swojego życia pytanie: „Czy warto oszczędzać pieniądze?”. Nie każdy jest zwolennikiem odkładania oszczędności, wielu z nas kojarzy się to raczej z ciągłym odmawianiem sobie przyjemności i nieprzyjemnym obowiązkiem. Ja jednak jestem innego zdania i w tym artykule przedstawię 5 powodów, dla których opłaca się gromadzić pieniądze.

Powód 1: Realizacja celów

Czyli to, co najlepiej przekonuje większość osób rozpoczynających przygodę z oszczędzaniem. Zdecydowanie łatwiej jest wytrwać w konsekwentnej wstrzemięźliwości finansowej, gdy mamy jakiś określony cel. Mogą to być wakacje na Karaibach, a może po prostu zwykły wyjazd w Bieszczady. Być może zbierasz fundusze na nowe Ferrari, a być może na zwykłego składaka. Jeżeli mamy konkretny powód, dla którego oczekujemy, że ograniczanie wydatków się opłaci, to zdecydowanie łatwiej będzie nam zacisnąć pasa. Pamiętajmy, że marzenia i rzeczywistość to dla osób rozrzutnych dwie strefy trudne do pogodzenia.

Większość ludzi raczej nie wybiega myślami zbyt daleko w przyszłość, dlatego łatwiej będzie im zmobilizować się do realizacji krótkoterminowych celów niż do długotrwałej pracy nad mglistą wizją odległej przecież emerytury. Jak widać oszczędzanie pieniędzy wcale nie musi polegać na odmawianiu sobie wszystkiego. Przeciwnie, jego celem jest ograniczanie wydatków na to, co jest dla nas najbardziej wartościowe. Cele oczywiście nie muszą być przyjemnościami. Oszczędności możemy kumulować na cokolwiek – na nowy dom, na studia dla dzieci czy na przyszłe inwestycje.

Powód 2: Niezależność finansowa

W dzisiejszych czasach liczenie na to, że emerytura z ZUS-u pozwoli nam godnie żyć na stare lata jest, delikatnie mówiąc, skrajnym optymizmem. Teraz być może o tym nie myślisz, ale zastanów się, czy chcesz na emeryturze codziennie stawać przed dylematem wcale nie obcym dla wielu Polaków: „Dzisiaj się najem, czy może kupię leki?”. Niestety (a może właśnie stety), ale jeżeli ktoś może Ci zapewnić satysfakcjonującą emeryturę, to tylko Ty sam. Pamiętaj, że jeśli dziś będziesz dbał o swoje pieniądze, to one w zamian zadbają o Ciebie w przyszłości.

racjonalizacja wydatków

Powód 3: Racjonalizacja wydatków

Jak sądzisz, czy osoba, która zarabia więcej, nie musi troszczyć się o swój budżet domowy? Odpowiedź wydaje się być oczywista, jednak rzeczywistość jest bardziej skomplikowana. Prawda jest taka, że nie liczy się to, ile zarabiasz, lecz to, ile wydajesz (a i to nie do końca, o czym więcej w kolejnym punkcie). Przemek - informatyk zarabiający 10.000 zł miesięcznie, który jednak każdego miesiąca wydaje na dom, samochód, oprogramowanie i inne wydatki 9.000 zł, jest właściwie w takiej samej sytuacji co pani Grażyna z osiedlowego sklepu, która przy zarobkach rzędu 2.500 zł wydaje miesięcznie 1.500 zł. Jeśli obydwoje stracą nagle swoje źródło dochodu, to, o ile nie zmienią struktury swoich wydatków, znajdą się w jednakowo trudnej sytuacji.

Jak rozwiązać tę sytuację? Kontrolując i planując swoje wydatki. Bardzo przydatne okaże się tutaj prowadzenie budżetu domowego, w którym będziemy spisywać wszelkie wydatki. Pomoże to nam ocenić, ile wydajemy na rzeczy właściwie nam niepotrzebne, na które niekoniecznie chcemy trwonić pieniądze. Codzienny wydatek rzędu 6-15 zł na kawę i kawałek ciastka na mieście może być dla nas niezauważalny, jednak gdy zorientujemy się, że na miesiąc kosztuje nas to 200-400 zł, to pewnie da nam to do myślenia.

Wreszcie sprawa najważniejsza – na podstawie wyników prowadzonego budżetu domowego jesteśmy w stanie zaplanować swoje wydatki na nadchodzący miesiąc. Budżet domowy to temat na tyle obszerny, że więcej o nim napiszę w osobnym wpisie. Na chwilę obecną wystarczy powiedzieć, że dzięki racjonalizacji wydatków zarówno Grażyna jak i Przemek będą w stanie gromadzić co miesiąc więcej pieniędzy, dzięki czemu będą o krok bliżej niezależności finansowej.

Powód 4: Bezpieczeństwo

Pozostańmy jeszcze przy Grażynie i Przemku. Jak już wspomniałem, w przypadku gdy obydwoje stracą swoje źródło dochodu, to właściwie znajdą się w podobnej sytuacji. Nie tyle liczy się to, ile wydajesz, ale to, jak długo jesteś w stanie się utrzymać ze swoich oszczędności przy Twoim aktualnym poziomie wydatków. Im więcej procent swych zarobków zachowujesz, tym łatwiej będzie Ci stanąć na nogi i żyć godnie do czasu znalezienia nowej pracy. Rozsądnym zabezpieczeniem będzie stałe dysponowanie funduszem na „czarną godzinę”, który wystarczy na co najmniej pół roku życia bez dochodu.

Wiele osób lekceważy to ryzyko, uznając, że „jakoś to będzie” albo, że „ich to nie dotyczy”, a oszczędzanie pieniędzy to nie ich zmartwienie. To bardzo naiwne myślenie. Nigdy nie wiadomo, co nas spotka w życiu. Być może stracimy nagle pracę, być może ciężko zachorujemy, a może po prostu stracimy całość pieniędzy wskutek wyjątkowo nieudanej inwestycji (czego oczywiście nikomu nie życzę). W takiej sytuacji zostaje właściwie jedno – zadłużanie się u rodziny, znajomych lub, co gorsza, kredyt. Zabezpieczenie się przed takimi scenariuszami nie jest objawem pesymizmu, ale po prostu zdrowego rozsądku. Jest to szczególnie ważne, gdy jesteśmy odpowiedzialni za innych – za współmałżonka czy dzieci. W takim wypadku nasz brak wyobraźni i lekkomyślność mogą się negatywnie odbić na tych, o których dobro powinniśmy przecież dbać w pierwszej kolejności.

niezależność finansowa

Powód 5: Satysfakcja i komfort psychiczny

O ile nie każdy lubi żyć oszczędnie, to chyba nie ma nikogo, kto nie lubi widzieć efektów rozsądnego gospodarowania finansami osobistymi. Na początku efekty pewnie nie będą oszałamiające, jednak przy odrobinie konsekwencji i cierpliwości dojdziemy do takich sum na koncie oszczędnościowym, które zapewnią nam satysfakcję, że to, co robimy, przynosi widoczne owoce. Do tego warto wspomnieć z jednej strony o poczuciu bezpieczeństwa, które rośnie wraz z ilością odłożonych funduszy, z drugiej natomiast o ilości niepotrzebnych nerwów, których to ilość z kolei maleje.

I w tym miejscu zbliżamy się do podsumowania moich przemyśleń na temat zbierania pieniędzy. Jak widać bez większych problemów można wyróżnić wiele istotnych argumentów przemawiających za odkładaniem pieniędzy. Większość nieporozumień i niechęci do oszczędzania wynika stąd, że ludzie mylą słowo ”oszczędzanie” ze słowem „skąpstwo”. A są to dwie, bardzo odmienne kwestie. Skąpstwo to nic innego jak odmawianie sobie wszystkiego z samej niechęci do wydawania pieniędzy na „niepotrzebne przyjemności”. Oszczędzanie z drugiej strony to rozsądne gospodarowanie swoim budżetem w taki sposób, by móc sobie pozwolić na osiąganie swoich celów. A celami tymi równie dobrze mogą być przecież nasze marzenia czekające, aż je spełnimy.

Zarządzanie finansami osobistymi nie jest oczywiście kwestią prostą, zwłaszcza dla osób stawiających swe pierwsze kroki na krętej i wijącej się ścieżce do finansowej niezależności. Niewłaściwe przygotowanie się może bardzo łatwo doprowadzić do zgaszenia tlącego się w nas słomianego zapału. Co więc warto zrobić? Poczytać w internecie wartościowe artykuły, kupić książkę jednego z praktyków oszczędzania i… zapisać się na nasze szkolenie z zarządzania finansami.